Migracja z VMware do Proxmox w instytucji publicznej

Instytucja publiczna, której koszty odnowień VMware wzrosły po zmianach licencjonowania, przeszła na klaster Proxmox VE z HA i centralnym backupem. Migracja falami, w nocnych oknach serwisowych, bez przerwy w usługach dla mieszkańców.

Kontekst

Klient to instytucja publiczna, która od lat prowadziła swoje systemy na infrastrukturze VMware. Po zmianach licencjonowania wprowadzonych przez Broadcom (rozliczenie per rdzeń, koniec licencji wieczystych, sprzedaż wyłącznie w subskrypcji) wycena kolejnego odnowienia okazała się wielokrotnie wyższa niż dotychczasowe koszty utrzymania. Dla jednostki działającej z budżetu publicznego taki skok wydatków był trudny do obrony, tym bardziej że nie szła za nim żadna nowa wartość dla użytkowników.

Środowisko obejmowało kilkadziesiąt maszyn wirtualnych i kilka terabajtów danych: systemy dziedzinowe, obieg dokumentów, usługi katalogowe, serwery plików i wydruku. Część z tych systemów obsługuje mieszkańców na bieżąco, więc twardym wymogiem projektu była ciągłość usług: żadnych przerw w godzinach pracy urzędu.

Wspólnie z zespołem IT instytucji wybraliśmy kierunek, który rekomendujemy w takich sytuacjach: migrację z VMware na Proxmox VE, poprzedzoną płatnym audytem z planem migracji. Szczegółowe porównanie obu platform opisaliśmy w artykule Proxmox vs VMware.

Wyzwania

Jak przebiegła migracja

Projekt prowadziliśmy według naszego standardowego procesu, tego samego, który opisujemy w checkliście migracji z VMware.

Etap 0: inwentaryzacja. Zaczęliśmy od pełnej inwentaryzacji technicznej z mapą zależności: która maszyna z którą rozmawia, jakie usługi od siebie zależą, kto jest właścicielem biznesowym każdego systemu. To ta mapa zdecydowała o kolejności fal, nie alfabetyczna lista VM-ek.

Projekt docelowy. Zaprojektowaliśmy klaster Proxmox VE z wysoką dostępnością, z kworum i fencingiem skonfigurowanymi tak, żeby awaria pojedynczego węzła kończyła się automatycznym restartem usług na pozostałych. Do tego osobny Proxmox Backup Server jako centralny backup z deduplikacją i regularnymi testami odtwarzania.

Pilotaż. Pierwsza fala objęła wyłącznie maszyny niekrytyczne. Pilotaż wyłapał problem ze sterownikami w części maszyn Windows, zanim jakakolwiek produkcyjna usługa została dotknięta. Poprawiliśmy procedurę przygotowania VM i dopiero wtedy ruszyły kolejne fale.

Migracja falami. Produkcję przenosiliśmy w nocnych oknach serwisowych, fala po fali. Po każdej fali rano odbywały się testy akceptacyjne z udziałem użytkowników: logowanie, wydruki, kluczowe operacje w systemach dziedzinowych. Dopiero podpisany protokół testów zamykał falę.

Plan rollback. Każda fala miała przygotowany plan powrotu: źródłowe maszyny na VMware pozostawały nietknięte do czasu akceptacji, więc wycofanie zmiany sprowadzało się do ponownego uruchomienia oryginału. Sama obecność takiego planu zmieniała rozmowy z właścicielami systemów: zgoda na migrację przychodzi łatwiej, gdy droga odwrotu jest konkretna, a nie deklaratywna.

Dekomisja VMware. Po okresie karencji, w którym stare środowisko stało wyłączone, ale gotowe do startu, zdekomisjonowaliśmy hosty VMware. Część sprzętu wróciła do puli jako zasób testowy.

Efekty

Lekcje z projektu

Najwięcej czasu nie zajmuje kopiowanie danych. Zajmują je ustalenia z właścicielami aplikacji: kto potwierdzi, że system działa, kiedy można go wyłączyć, co dokładnie przetestować rano po migracji. Transfer dysków to najbardziej przewidywalna część całego projektu, harmonogram rozstrzyga się w kalendarzach ludzi, nie w przepustowości sieci.

Pilotaż zwraca się natychmiast. Problem ze sterownikami, który wyszedł na maszynach niekrytycznych, na produkcji oznaczałby niedostępny system dziedzinowy w godzinach obsługi mieszkańców. Fala pilotażowa kosztuje jedno okno serwisowe, a zdejmuje z produkcji całą klasę niespodzianek.

Macie środowisko VMware i podobny dylemat?

Zacznijcie od audytu VMware z planem migracji: inwentaryzacja, mapa zależności, harmonogram fal i wycena. 5 000 zł netto, kwota odliczana od wartości migracji.

Zamów audyt VMware i plan migracji